To dzień zakochanych i kochających się :) My zakochani (rodzice) i kochający naszą Córeńkę Oleńkę świętowaliśmy także :)
Były życzenia, słodkie walentynkowe kartki, czekoladki, prezenty i czerwone serduszka, ale prym wiodła w swej bezgranicznej miłości nasza Walentynka Olinka :)

To co mogę Ci dac...to serce moje...

Mamusiu, Tatusiu... daję Wam po serduszku :)

Więc teraz serca mam dwa.... :)

Kocham Was moje Serduszka :)
jaka kochana walentynka :)
OdpowiedzUsuńwidać, że kocha swoich staruszków ;)
AZ
Śliczna ta Wasza Córcia i jak tak sobie na Nią patrzę, to bardzo żałuję, że nie spotkamy się teraz we Wrocławiu. Nasze Dziewczynki pewnie by się polubiły, bo Marzenka też zawsze do dzieci lgnie. No ale jeszcze nic straconego, za rok, może dwa...będzie okazja, żeby się spotkać.
OdpowiedzUsuńI życzę wytrwałości w prowadzeniu bloga :) Ja na razie piszę pamiętnik dla Marzenki, ale tak bardzo osobisty, że nie chciałabym, aby ktokolwiek poza Marzenką (za jakiś czas) go czytał.
Pozdrawiamy
Żurki
Racja, wielka szkoda, że się nie spotkamy... Ola z pewnością przyjęłaby Marzenkę z otwartymi ramionami, bo i Ona uwielbia dzieci:)
OdpowiedzUsuńJednak na pewno będzie jeszcze nie jednak okazja do spotkania :)
A co do pamiętnika to też miałaś super pomysł i gratuluję Ci takiego samozaparcia. Ja wierzę, że i tych kilka słów z mojego blogu będzie na pewno jakąś pamiątką, być może i dla Oli:)
pozdrawiamy